Św. Eufemia na Mikołajki – Winne Wtorki

W tym roku już po raz czwarty Mikołajki obchodzimy wspólnie wraz z koleżankami i kolegami blogerami, uczestnicząc w fantastycznej akcji zapoczątkowanej przez Kubę Jurkiewicza, w której po tajemnym losowaniu par wysyłamy sobie nawzajem niespodzianki. W tym roku, żeby było jeszcze fajniej, Mikołajki wypadły tego samego dnia co faktyczny Winny Wtorek.

Czytaj więcej

Winne Wtorki na biało w krainie kangurów – The Other Wine Co. Pinot Gris 2015

Australia wciąż nie jest w Polsce ani dobrze znanym (jeśli pominąć te hektolitry masowo produkowanych win) ani docenianym krajem winiarskim, a jednoznaczne skojarzenia z ciężkimi beczkowymi Chardonnay i gęstymi jak smoła Shirazami cisną się na usta nawet tym, którzy wiele stron świata już w kieliszku zwiedzili. W temacie promocji i budowania świadomości australijskiego winiarstwa zaczyna się jednak powoli dziać – co pokazuje m.in. tegoroczna wielka degustacja w Warszawie, czy dwa wielodniowe wyjazdy: najpierw Wojtka Bońkowskiego, później Izy Kamińskiej.

Gdy przyszła nasza kolej proponowania tematu na Winne Wtorki Australia przyszła nam do głowy natychmiast, ale po chwili namysłu zdecydowaliśmy się temat jeszcze nieco zawęzić. Bardziej stonowane niż powidłowe Shirazy, Cabernety, czy Grenache już się nieco przedarły do świadomości winomanów i nie budzą takiego zdziwienia jak kiedyś. Nawet Pinot Noir w australijskim wydaniu już nie wywołuje zaskoczonych spojrzeń. Konia z rzędem jednak temu, kto o krainie kangurów pomyśli w kontekście Savagnin, Fiano, chłodnych Chardonnay ostrych jak brzytwa, czy złożonych i eleganckich Rieslingów.

Czytaj więcej

400 kilometrów między dwoma butelkami

Nasze krótkie, wakacyjne wypady nad polskie morze to taki czas, w którym odpoczywamy od wszystkiego – od starannego myślenia o winach i piwach, które lądują w kieliszku, po części również. Choć w normalnych okolicznościach jasnego komercyjnego eurolagera praktycznie kijem nie tykam, to smażona ryba, frytki i zimny Specjal są już niemal nadbałtycką tradycją. Ponieważ jeździmy z reguły mocno poza sezonem w miejsca, które nie chwalą się restauracyjnym sznytem – to też już takie nasze małe przyzwyczajenie – na karty win patrzymy raczej pobieżnie.

Tak było i w tym roku, ale tym razem z racji horrendalnie kiepskiej obsługi w naszej ulubionej knajpce, odwiedziliśmy kilka nowych miejsc. To już zapaliło nam ciekawską lampkę nad głową. Gdzie byśmy się nie ruszyli, na stolikach stały bardzo podobne karteczki reklamujące cztery różne wina domu (choć w każdej restauracji nieco inne) a i karty win zawierały wiele wspólnych pozycji. Szybko okazało się, że za sprawą stoi lokalny wejherowski importer Winne Pola, od którego pochodziły wszystkie fajne wina, na które się w czasie wyjazdu natknęliśmy – a było ich kilka, m.in. lekkie Cavy Mas Fi, Prosecco Cabert, czy Macabeo Bodegas del Rosario.

Czytaj więcej

RozHãHãny Sauvignon

Mamy w Polsce wśród nowozelandzkich Sauvignon Blanc przynajmniej kilka evergreenów, które rok po roku konsekwentnie dają radość trafiając ludziom do kieliszków. Od razu na myśl przychodzi Hunky Dory z winnicy Huia, która, notabene, niedługo będzie w naszym kraju sprzedawać wina pod alternatywną nazwą Shelly Bay, bo legendarny nowozelandzki ptak huia najwyraźniej nie kojarzył się u nas tak jak powinien. Jednak my myśląc o codziennym, niezawodnym Sauvignon Blanc mamy innego faworyta – od kilku lat jest nim niezmiennie HãHã z HãHã Wines, marki należącej wprawdzie do Fern Ridge, ale będącej zupełnie oddzielnym projektem. Wino, którego nazwa zobowiązuje i się z tego zobowiązania wywiązuje na medal – zawsze wywołuje u mnie szczery uśmiech, gdy naleję je do kieliszka.

Czytaj więcej

M. Chapoutier + Riesling = Alzacja, dla odmiany

Gala Grand Prix Magazynu Wino stała pod znakiem niemieckich Rieslingów za sprawą Generation Riesling, o mozelskich winach z szarych i czerwonych łupków Clemensa Buscha pisaliśmy niedawno. Dziś przypomniało nam się o winie, które uzupełni paletę łupkowych barw o niebieski łupek, ale – dla odmiany – nie w wydaniu niemieckim.

Michel Chapoutier jednoznacznie kojarzy się z Doliną Rodanu, uważany wręcz za ikonę tego regionu. Ale jego winiarskie zainteresowania na Rodanie się nie kończą, czego najlepszym dowodem jest alzacka posiadłość Schieferkopf.

Czytaj więcej