Chorey-les-Beaune po raz drugi

Krzysiek już próbował swojego Chorey-a, pora na mnie. Jest to idealny przykład, że nasze podniebienia nie są do samego końca kompatybilne.

Słowem wstępu: Chorey-les-Beaune jest apelacją leżącą w Côte de Beaune w południowej części Côte d’Or. Charakteryzuje się głównie terenem równinnym, dość nietypowym dla wzgórz Côte d’Or – jest to jedna z niewielu burgundzkich apelacji, w których nie znajdziemy upraw winorośli zaklasyfikowanych jako Premier Cru. Niejednokrotnie wina z tej apelacji są „redukowane” do Côte de Beaune-Villages, by umożliwić negocjantom mieszanie ich z winami innego pochodzenia. Chorey to niewielka apelacja, produkuje jedynie ok. 5 tys. litrów wina w ciągu roku. W przypadku win czerwonych jedynym używanym gronem jest Pinot Noir, w przypadku win białych – choć dopuszczony jest również Pinot Blanc – absolutną większość, podobnie jak w innych częściach Burgundii, stanowi Chardonnay. Wina z Chorey-les-Beaune są podobne stylem do Savigny-lès-Beaune jak i do Beaune, są jednak jeszcze lżejsze i mniej złożone w smaku.

Pinot, którego piłem, to Chorey-les-Beaune z winnicy Domaine Tollot-Beaut, z rocznika 2000. Stosunkowo wysoko oceniony w notach na CellarTracker – ja te noty podtrzymam. Wino było jasne, jak niejeden pinot, ceglane i delikatne. Z bardzo intensywnym owocowym (truskawkowo-wiśniowym?) nosem i lekkimi aromatami kwiatowymi. Nie zgodę się natomiast z tym, że było krótkie – nie miałem takiego wrażenia. Było bardzo rześkie i delikatne, ale rozwijało swój smak w intrygujący sposób niemal aż do samego przełyku. Faktycznie jednak nie było zbyt złożone – to, co poczułem w nosie, otrzymałem na podniebieniu. Jakby natomiast nie patrzeć, nic więcej. Wino bardzo poprawne, zdecydowanie warte swojej ceny, ale nie zachwycające. Czego jednak powinniśmy się spodziewać po Burgundii za niecałe 15 EUR? To region znany z jednego z najmniej korzystnych współczynników cena/jakość – za dobre i ciekawe wino trzeba zapłacić zdecydowanie więcej niż w przypadku win pochodzących z innych regionów.

Do mnie natomiast zdecydowanie Pinot Noir trafił, bardzo mnie zaciekawił – to już drugi, z którym miałem do czynienia – i na pewno mam ochotę spróbować więcej, zarówno pochodzących z Burgundii jak i z innych rejonów świata (Kalifornia? Nowa Zelandia?).

Krzysiek ocenił wino na 87 punktów – mimo jego opinii bez zachwytów, to i tak stosunkowo wysoka nota. Choć uważam, że wino było bardzo smaczne, nie podbiję tej oceny zbyt wysoko – z mojej strony dla Chorey-les-Beaune od Tollot-Beaut solidne 89 punktów. Nie było jednak dostatecznie rewelacyjne, zeby przebić próg 90.

W celach dokumentacyjnych, zdjęcie: