Św. Eufemia na Mikołajki – Winne Wtorki

W tym roku już po raz czwarty Mikołajki obchodzimy wspólnie wraz z koleżankami i kolegami blogerami, uczestnicząc w fantastycznej akcji zapoczątkowanej przez Kubę Jurkiewicza, w której po tajemnym losowaniu par wysyłamy sobie nawzajem niespodzianki. W tym roku, żeby było jeszcze fajniej, Mikołajki wypadły tego samego dnia co faktyczny Winny Wtorek.

Nasza przesyłka od Świętego Mikołaja, któremu to i owo podszeptała Kasia z bloga Korek od Wina, dotarła do nas już jakiś czas temu i wzruszyła nas bezgranicznie. Paczkę odbierałem sam, ale gdy tylko wypakowałem butelkę, od razu wysłałem Tysi krótką wiadomość: „na biurku czeka słodka niespodzianka – to chyba znak!”. Wino, które przywiózł nam Święty Mikołaj, to Quinta Santa Eufémia Light Dry White. Córki (jeszcze) nie mamy, ale odkąd sięgamy pamięcią wiemy, że jeżeli kiedyś jakaś mała księżniczka będzie skakać po materacu za naszymi plecami patrząc, jak piszemy nasze winne przejawy grafomanii, będzie właśnie Eufemią. Trudno się było nie uśmiechnąć od ucha do ucha zobaczywszy butelkę!

Quinta Santa Eufémia została założona w 1864 roku przez rodzinę Carvalho, której czwarte pokolenie do dziś zajmuje się posiadłością słynącą, jak można się spodziewać, z porto. Co jednak nie jest już tak oczywiste – również białych. Butelka, którą podrzucił nam Mikołaj to również białe porto, ale w ciekawym, nieczęsto widywanym stylu. Quinta Santa Eufémia Light Dry White to lekkie białe porto półwytrawne (półsłodkie?) będące kupażem wielu lokalnych szczepów – 40g cukru na litr to wyraźnie mniej niż jakiekolwiek tawny, ale też i dużo więcej niż w wytrawnych białych porto, które w tym stylu kojarzymy najlepiej. Alkoholu również mniej, niż można z porto kojarzyć, bo raptem 17%. Producent sugeruje podawanie tego wina dobrze schłodzonego jako lekki aperitif.

Choć jako lekki aperitif faktycznie sprawdza się świetnie, jest lekkie, kwiatowe, orzeźwiające, z lekkim cukrem podszytym fajną kwasowością, to jest w tym winie jednak dużo więcej. Nos z początku wydaje się dość ostry, ale po chwili łagodnieje odsłaniając zapachy gruszek, brzoskwini, kandyzowanych owoców, żywicy sosnowej, miodu, czy wręcz owoców wyciągniętych z wigilijnego kompotu z suszu. W ustach cukier fajnie zaokrągla wino, ale nie brak też kwasowości, która czyni je bardzo rześkim. Cieliste, mocno owocowe, z dominującymi gruszkowymi akcentami. Wzmacniany charakter czuć, ale jest ładnie wtopiony i żadne ostre alkoholowe krawędzie nie wystają. Dużo przyjemności zarówno pierwszego dnia wieczorem, jak i drugiego do kawy i sernika krakowskiego, z którym Eufémia poradziła sobie znakomicie.

Nie sięgamy po porto wyjątkowo często, ale kolejne butelki z Quinta Santa Eufémia są już na radarze. Bardzo dziękujemy Mikołajowi i Kasi za podszeptanie pomysłu!!!

Importerem win Quinta Santa Eufémia do Polski jest poznański MineWine.

Mikołajki u innych blogerów